Tworzenie to 10% talentu, 30% pracy nad dziełem, 60% pracy nad sobą.

Praca, to praca, tylko co to jest ten talent … ?

Nie umiem tego zdefiniować, przynajmniej u siebie.

Jak podaje wszechwiedząca Wikipedia: „Talent, to największa jednostka miary masy i pieniądza, używana w Asyrii, Babilonii, starożytnej Grecji i Palestynie. Była równa 60 minom.”

Podczas tworzenia moich opowiadań zrobiłem co najmniej 60 różnych min do siebie i do lustra, wpadłem również na 60 min zastawionych przez różne okoliczności, więc biorąc pod uwagę moją masę i chęć do posiadania pieniądza, wnioskuję, że mam talent. Przynajmniej jeden.

Przez wiele lat pisałem „do szuflady”, aż nabrałem odwagi i pozwoliłem kilku znajomym osobom przeczytać moje short story w klimacie SF. Nie znali się nawzajem, ale łączyła ich jedna cecha – wszyscy zadali mi to samo pytanie: „Dlaczego tego nie wydasz?”. Od tego się zaczęło. Od kilku lat dopisywałem kolejne kawałki, szlifowałem te opowiadania, aż powstał zbiór, nadający się do wydania. Jak powstawały moje opowiadania, opiszę w następnych odsłonach mojego bloga.