Czy ktoś zastanawiał się nad tym, jakby wyglądał nasz świat, gdyby zwierzęta były inteligentne, a co więcej – umiały mówić? Czy to, co robimy z naszym środowiskiem jako ludzie, rozumna rasa (?), jest właściwe? Zbiór opowiadań zawarty w książce nie jest odpowiedzią na te pytania. Chciałem jedynie zasygnalizować czytelnikom, że jesteśmy odpowiedzialni za nasz świat i inne stworzenia. Na własne potrzeby zdefiniowałem te opowiadania jako nurt fantastyki proekologicznej. Trochę z żartem, trochę z przekorą przedstawiłem kilka wersji mojego świata SF, świata zwierząt inteligentnych.

Bo gdyby jednak trzeba było się z nimi porozumieć …

Fragment opowiadania pt. „Recykling”:

Drzwi wejściowe otworzyły się ponownie i wszedł trochę przygarbiony pracownik z magazynu. Beny odwrócił się w momencie, gdy nowy gość zdejmował słomkowy kapelusz. Beny spojrzał na gościa i ze strachu aż wciągnął ustami powietrze, po czym cofnął się gwałtownie dwa kroki. Drogę zastąpił mu fotel biurowy, więc z rozpędu usiadł na nim i patrzył z niedowierzaniem. W biurze stał … goryl, a to, co Beny wziął wcześniej za ciemny kombinezon, było po prostu jego futrem. Jack zauważył jego reakcję i powiedział:

– Nie uprzedziłem cię jeszcze o wszystkich moich współpracownikach. Przepraszam. To jest Bold, mój magazynier. – Bold patrzył spod grubych brwi na Beny’ego z widocznym zaciekawieniem. Wykonał kilka ruchów dłońmi wykorzystując fonogesty języka migowego, a Jack odpowiedział:

– Tak to jest nasz nowy pracownik Beny. – Przeliterował imię jedną dłonią. – Beny? Już ochłonąłeś?

– Chy… Chyba tak – wyjąkał ciągle jeszcze zszokowany.

– No to przywitaj się z Boldem. Nie gryzie – uznał to za dobry żart, bo uśmiechnął się od ucha do ucha.