Zemsta zza grobu – Jack Burlay

 

Kłótnia małżonków kończy się tragicznie dla jednego z nich. Pozbycie się ciała może być problematyczne, a gdy już się to udaje, nieboszczyk daje o sobie znać. Czy duchy potrafią posługiwać się kartą kredytową? Czy złodzieje samochodów to tylko bezduszni kryminaliści? Ile można poświęcić, aby zachować ludzką twarz?

Odpowiedzi na te pytania znajdziesz w nowym kryminale, ale nie łudź się, że wiesz już wszystko po przeczytaniu pierwszego rozdziału.

Na sugestię o możliwości podłożenia bomby, kolegom Konrada uśmiechy zniknęły z ust w jednej sekundzie. Wiedzieli, że konkurencja w tej branży jest ostra i samochód z podłożonym ładunkiem wybuchowym mógł być próbą wyeliminowania ich z nielegalnego rynku. Zaczęli go dokładnie oglądać. Gruby przyniósł swój komputer i podłączył się do gniazdka komputerowego w samochodzie. Po chwili zameldował:

– W elektronice nikt nie grzebał. Wszystko w porządku.

– Pod spodem też – stwierdził Jaro podnosząc się z kolana – wygląda na to, że jest czysty.

– Bagażnika nie mogę otworzyć – zawołał z tyłu Misiek.

– OK. Wtaszczymy go do środka na luzie bez włączania silnika – wydał polecenie Konrad. – W środku spróbujemy otworzyć bagażnik.

Bez dalszych dywagacji wtoczyli samochód do garażu na jedyne wolne stanowisko. Gruby usiadł za kierownicą i popatrzył na deskę rozdzielczą. Potem wyjął kluczyk ze stacyjki i obszedł auto od tyłu.

– Te modele mają taką blokadę bagażnika, która czasem nawala. Wtedy trzeba ustawić odpowiednio zamek w klapie, a potem przekręcić kluczyk w stacyjce tak jak przy wyłączeniu silnika i wtedy klapa się otwiera. Zaraz to sprawdzę.

Zrobił jak powiedział i po chwili usiadł za kierownicą i przekręcił kluczyk w stacyjce. Zamek z tyłu szczęknął i klapa bagażnika otworzyła się sama.

– Jasna cholera! – usłyszał z tyłu przekleństwo, które wyrwało się z ust Miśka.

– Co znalazłeś? – zapytał przez otwarte drzwi Gruby. – Worek z pieniędzmi?

– Chodź zobacz sam.

Gruby wysiadł z samochodu. Zobaczył zdziwione i trochę przerażone miny swoich kolegów. Zrobił kilka kroków i spojrzał do bagażnika.

– A niech mnie piorun trzaśnie – powiedział półgłosem i zamilkł. W środku, zawinięte w folię, leżało ciało młodej kobiety. Tylko głowa nie była zakryta. Na wysokości tułowia wyraźnie przebijała się ciemna czerwień zakrzepłej krwi.